Wielka schizma – prowansalskie rozważania

Felieton z cyklu: Ludzie i ludziska

Screen Shot 2020-03-23 at 5.14.05 PM

Ze zwiedzaniem na ogół jest tak, przynajmniej u mnie –  planuję podróż, kupuję przewodnik, staram się przeczytać wszystkie zawarte w nim informacje, po czym często okazuje się, że docieram do innych miejsc, o których mam słabe wyobrażenie, a o tych zaplanowanych tak naprawdę wiem niewiele.

Wprawdzie Avignon był na mojej „check list”, lecz zwiedzając jego główną atrakcję, czyli przeogromny pałac papieski, nawet podparta nikłą uprzednio zdobytą wiedzą oraz wsłuchując  się w głos audioprzewodnika, nie nabrałam o tym miejscu wiedzy takiej, jakiej powinnam. Dopiero po powrocie z podróży, po ochłonięciu z nadmiaru wrażeń, zaczęłam szperać w Internecie, wyszukując informacje nie tylko o samym pałacu, ale o tamtych czasach, w których Avignon stał się jednym z najważniejszych miast średniowiecza, spełniającym przez 67 lat rolę drugiego Watykanu.

Continue reading “Wielka schizma – prowansalskie rozważania”

Sucharki Lwie Serce

Screen Shot 2020-03-23 at 4.36.39 PM

Wpis  z kwietnia 2017 roku

Kto z nas nie zna powieści Astrid Lindgren “Bracia Lwie Serce”. Była moją ulubioną książką dzieciństwa. Potem sięgnęłam po nią jako nastolatka, a następnie czytały ją moje córki. Na targach książki w Warszawie zobaczyłam jej piękne wydanie i oczywiście książkę kupiłam, przeczytałam jednym tchem… i okryłam ją na nowo.

“Bracia Lwie Serce” to nie taka zwyczajna bajka o dwóch chłopcach: mężnym, pięknym Jonatanie i niezbyt ładnym, bojaźliwym Karolu, zwanym Sucharkiem, którzy po śmierci trafili do państwa Nangijali, do Doliny Wiśni. Sąsiadowała ona z równie piękną Doliną Dzikich Róż i zdawałoby się, że w tak rajskich miejscach nic złego już stać się nie może i ludzie będą żyli długo i szczęśliwie. Niestety tyran Tengil przy pomocy potwora Katli zniewolił Dolinę Dzikich Róż i cały czas knuł jak rozszerzyć swoje panowanie na sąsiednią Dolinę Wiśni.

Continue reading “Sucharki Lwie Serce”

Toż to Pawlaczka

Screen Shot 2017-03-15 at 12.33.13 PM

Malajka i jej siostra Zarrin (z matki Angielki i ojca czarnoskórego Amerykanina) zaprzyjaźniły się z moimi córkami (Iwą i Tiną) od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Po szkole dziewczynki często spotykały się w naszym domu, do tego stopnia, że stałam się dla Malajki i Zarrin “drugą mamą” – tak mnie nazywały po polsku. Z czasem zaczęły używać coraz więcej polskich słów, wymawianych prawie bez akcentu. Dziewczynki były bardzo kreatywne w czasie zabaw, a ich ulubioną było tworzenie sztuk teatralnych, które miały również akcenty polskie. Były to debiuty aktorskie Zarrin – obecnie aktorki teatralnej i filmowej. Nasze mieszkanie, pełne obrazów o tematyce polskiej, albu- Toż to Pawlaczka mów z polską sztuką i bogatej kolekcji najlepszych polskich filmów siłą rzeczy wprowadził te dwie Mulatki w świat polskiej kultury, który chłonęły z wielkim zainteresowaniem. To dla nich kupiłam wersje angielskie “Trylogii” i “Quo vadis”. Z rozrzewnieniem słuchałam potem zażartych dyskusji, który z bohaterów sienkiewiczowskich był najszlachetniejszy, najzabawniejszy czy najbardziej czarujący. Słowa – Pan Skrzetuski, Pan Zagłoba, Pan Michał, Kmicic, Bohun, Helena – początkowo wymawiane z trudem, przewijały się w angielskich zdaniach. Gdy “Pan Tadeusz” Wajdy wszedł na ekrany, kupiłam kasetę video i obejrzałam kilka razy ten przepiękny film z moimi córkami. Pożyczyłyśmy kasetę Malajce i Zarrin. Continue reading “Toż to Pawlaczka”

Multikulti

Screen Shot 2017-03-15 at 12.18.42 PMhttp://www.gazetagazeta.com/2016/07/multikulti/

Popularne i często wypowiadane z lekką lub dużą dozą ironii słowo “multikulti” na trwałe zagościło w polskim słownictwie i wzbudza niemało emocji. Jeszcze nie tak dawno, przed II wojną światową wielokulturowość w Polsce byłą rzeczą normalną i oczywiście nie zawsze różne wyznania i narodowości żyły obok siebie w sielance, lecz przez wiele wieków Polska była przykładem tolerancji dla całej Europy. Po wojnie Polska stała się niemalże jednolicie narodowościowa, a dodatkowe określenie “Polak- katolik” zunifikowało nas wyznaniowo, chociaż wśród Polaków jest coraz więcej ateistów, protestantów, świadków Jehowy, mariawitów, a Białorusini i liczni Ukraińcy, w tym gastarbeiterzy są prawosławni. A jeśli chodzi o te 90% Polaków-katolików, to czy oni tak naprawdę przynależą do Kościoła katolickiego?

Continue reading “Multikulti”

Żona i mąż z Quebecu

Screen Shot 2017-03-15 at 11.44.02 AMhttps://www.gazetagazeta.com/2016/09/zona-i-maz-z-quebecu/

Powiedzenie “Najlepszy mąż to Francuz z Quebecu, a najgorsza żona – to Francuzka z Quebecu” zaczęło się utrwalać od zaledwie około dwudziestu lat. Skąd się ono wzięło i czy rzeczywiście odzwierciedla prawdę?

Quebec to prowincja Kanady, która wyróżnia się od reszty państwa nie tylko swoją francuską kulturą i językiem, ale również historią związaną do niedawna bardzo silnie z Kościołem katolickim. Przez kilka wieków Kościół katolicki stał na straży życia frankofońskich mieszkańców tej prowincji. Jego władza była wszechobecna, a o jej potędze świadczą zachowane olbrzymie budowle, zajmowane niegdyś przez klasztory czy przyklasztorne szkoły. Potężne kościoły były wznoszone w dużej liczbie, nierzadko jeden obok drugiego. Przedszkola, szkoły, sierocińce, szpitale, sądy, władze miejskie, ba, nawet prowincjonalne, były zdominowane przez duchowieństwo. Przeciętna rodzina quebecka liczyła kilkanaścioro dzieci, a jeśli zdarzyło się mniej, to ksiądz osobiście do takowej zaglądał, pytając o przyczyny braku dużego przychówku. Przy tak dużej dzietności rola kobiety była z góry ustalona – miała być wyłącznie żoną i matką, borykającą się na ogół z wielką biedą, co przy licznych rodzinach było powszechne. Continue reading “Żona i mąż z Quebecu”

Każdy święty ma swoje wykręty

http://www.gazetagazeta.com/2017/03/kazdy-swiety-ma-swoje-wykrety/

 

Screen Shot 2017-03-14 at 3.57.06 PM

Powiedzenie powstało w okresie Baroku i tyczyło się nie wad świętych tylko charakterystycznego dla epoki sposobu przedstawiania ich postaci na obrazach i rzeźbach. Z czasem to przysłowie straciło pierwotne znaczenie i obecnie rozumiemy je jako – “Każdy święty ma swoje wady”.

Na przełomie XX/XXI wieku ogromna liczba ludzi została wyniesiona na ołtarze. Przyczynił się do tego Papież Jan Paweł II, który w czasie swojego pontyfikatu pobił wszystkie rekordy kanonizując -482 i beatyfikując -1343 świeckich i duchownych. Nie sposób oczywiście ogarnąć żywotów wszystkich tych świętych, wśród których tylko kilkoro jest znanych całemu światu jak chociażby beatyfikowana przez Papieża Polaka Matka Teresa.

Przyznaję, że nigdy nie rozczytywałam się w żywotach świętych. Te nieliczne biografie, które poznałam, zawsze budziły we mnie kontrowersje. Nawet w Nowym Testamencie są wzmianki o łotrze na krzyżu, ukaranym za poważne przewinienie, prawdopodobnie zbrodnie, któremu Chrystus zapowiedział “zaprawdę powiadam tobie, dziś będziesz za mną w raju”. Potem był św. Paweł, który zanim się nawrócił, pozbawił życia wielu chrześcijan. Nawet św. Franciszek, jedyny święty, do którego mam szczególny sentyment za jego umiłowanie zwierząt i którego kapliczka z wizerunkiem Biedaczyny z Asyżu stoi w moim ogrodzie, też będąc na wyprawie wojennej zakatrupił niejednego niewinnego, gdyż tak to na wojnie bywa.

Czy to dawni czy współcześni święci mieli swoje wady, niekiedy moim zdaniem dość kontrowersyjne, które na tyle mi przeszkadzają, że raczej nie oddawałabym czci tym osobom. Czy w ogóle święci są nam potrzebni? Teoretyczne powinni świecić nam przykładem swojego życia tak, że wzbudzałoby ono chęć do jego naśladowania. W każdym z nich na pewno można znaleźć wspaniałe cechy czy czyny. Lecz jak je ocenić na tle “wykrętów”, z których wiele jest poważnych? Czy w ogóle potrzebna jest nam cześć dla świętych, czyli ludzi posiadających jak każdy z nas, zalety i wady? Czy w ogóle powinniśmy czcić kogokolwiek?

Uwielbienie dla człowieka często prowadzi do ślepego fanatyzmu. O ileż bardziej dla mnie do zaakceptowania jest przedstawienie wielkiego człowieka takim, jakim naprawdę był, ze wszystkimi jego ułomnościami. Czytając o nim rozważam jego dobre i złe czyny, nie rozpatrując ich w kategoriach świętości czy grzechu. Na przykład, podoba mi się u Matki Teresy jej zaangażowanie w pomoc biednym, ale nie akceptuję jej apoteozy skrajnej nędzy. Podobnie u Jana Pawła II podoba mi się jego ekumenizm, a odrzucam zamknięcie oczu na wiele problemów Kościoła.

Nie wpadając w zachwyt nad zaletami świętych, potrafię czytać o ich wadach bez “świętego” oburzenia. Podobnie, gdy zapoznaję się z wielkimi postaciami tego świata. Podziwiając ich wielkość, nie zamykam oczu na “małość” i dochodzę do wniosku, że każdy z nas jest pomieszaniem złego i dobrego. Chodzi o to, aby to zło w sobie dostrzegać i je zwalczać. Jeśli wyniesieni na ołtarze tak postępowali, to chylę przed nimi czoło, pomimo ich “wykrętów”.

 

Ludzcy państwo http://www.gazetagazeta.com/2016/04/ludzcy-panstwo/

Screen Shot 2017-03-11 at 11.21.49 AM

Razem z dziećmi i mężem przyjechałam do Kanady w 1989 roku i w okresie oczekiwania na pobyt stały nie miałam żadnych świadczeń socjalnych. Jedynym dostępnym zarobkowym zajęciem była praca pomocy domowej. Nie miałam aż tak wielkiej pozycji społecznej w Polsce (po studiach biologii środowiskowej pracowałam w Muzeum w Radomiu, organizując wystawy, prowadząc badania naukowe, etc), lecz praca niani i sprzątaczki nie wpływała dodatnio – delikatnie mówiąc – na moje samopoczucie. Wstawałam o piątej rano, wychodziłam o 6.30, na dworze mróz -30C, dojazd do pracy trwał ponad godzinę i do tego dochodził dwudziestominutowy spacer. Zajmowałam się trójką malutkich dzieci, gotowałam, sprzątałam, prałam. W domu byłam o 6. wieczorem, a tam czekały na mnie dwie spragnione mamusi małe córeczki tudzież sfrustrowany mąż – biolog z doktoratem, który w Polsce oprócz dobrego stanowiska pozostawił “sławę małojecką” – jak lubił określać swoją popularność w środowisku ornitologów.

Nie raz przeklinałam pomysł emigracji, który zresztą był mojego autorstwa. Continue reading “Ludzcy państwo http://www.gazetagazeta.com/2016/04/ludzcy-panstwo/”