Ofiary boją się mówić

Pedofilia, jedna z najstraszniejszych zbrodni wyrządzona niewinnym istotom, nie zawsze była tak nagłaśniana i piętnowana, jak w ostatnich czasach. W latach mojego dzieciństwa i młodości była ukrywana, nie tylko w Kościele, ale i w całym społeczeństwie. Moje pokolenie nie było uświadamiane w dzieciństwie o zagrażającej jemu pedofili. Dzieci nie przestrzegało się – nie rozmawiaj z obcymi, nie wchodź do ich domów. Nie tłumaczyło się, że trzeba od razu mówić rodzicom o niewłaściwym zachowaniu dorosłych, nawet gdy jest to zbyt częste głaskanie po głowie. Po prostu nie rozmawiało się na „te tematy”, które nawet nie były poruszane w mediach. Za czasów PRL-u dzieci biegały samopas, bez nadzoru dorosłych, i z jednej strony wielu z nas wspomina takie dzieciństwo jako cudowne, a z drugiej częściej zdarzały się wypadki, którym można było zapobiec, gdyby rodzice nie dawali tyle wolności swoim pociechom.

Continue reading “Ofiary boją się mówić”

Spokojna rewolucja – Revolution tranquille – czy możliwa w Polsce?

Od ponad trzydziestu lat mieszkam w Quebecu, we francuskiej prowincji Kanady, która jeszcze nie tak dawno niemalże w 100%  katolicka, obecnie jest prawie kompletnie świecka.  Jest to w dużej mierze zasługa „spokojnej rewolucji”. Miała miejsce w latach sześćdziesiątych i jak jej nazwa wskazuje, pokojowo zmieniła mieszkańców Quebecu.

W latach sześćdziesiątych w Quebecu 85% Frankokanadyjczyków regularnie uczęszczało na mszę, w 2007 już tylko 15%, a obecnie 5%. W latach 2003–2014 zamknięto ponad 400 katolickich świątyń. Quebec zajmuje pierwsze miejsce w Kanadzie pod względem liczby par konkubenckich.

Świadkami rezultatów „spokojnej rewolucji” są opuszczone kościoły, czasami zamieniane na świątynie innych wyznań, czasami na domy weselne, a najczęściej stoją puste i popadają w ruinę. Okazałe budowle klasztorne pełnią rolę szkół, szpitali czy budynków użytku publicznego.

Continue reading “Spokojna rewolucja – Revolution tranquille – czy możliwa w Polsce?”

Kaczotalibanofaszyzm

Do tej pory zżymałam się trochę, gdy czytałam posty na Facebooku mojego znajomego, który za każdym razem wspominając polskie władze używa najgorszych określeń.  Teraz zwracam mu honor. A nawet uważam, że i tak był delikatny  w epitetach. To co staje się w Polsce na oczach całego cywilizowanego  świata nie można nazwać jakimkolwiek politycznym słowem. Można jedynie obrzucić najgorszymi obelgami.  Zatwierdzoną przez Trybunał Konstytucyjny ustawę jedynie nie można określić jako komunistyczną, bo w PRL-u kobiety mogły prawnie, bez podawania powodów usunąć ciążę do 3 miesiąca.

To w dużej mierze Polki walczyły o Niepodległą , szczególnie, gdy w stanie wojennym mężczyźni siedzieli po więzieniach, a one nie rzucając się w oczy, po cichu pisały, drukowały, kolportowały,  przewoziły w wózkach dziecinnych bibułę. Wolna Polska od początku je nie rozpieszczała, jeśli chodzi o ustawę o aborcji.  Rozpychający się w swoich nowo nadanych  prawach kościół katolicki cały czas naciskał władze, a ta nigdy nie potrafiła tak naprawdę stanąć po stronie kobiet.

Continue reading “Kaczotalibanofaszyzm”

Życie rdzennej ludności ma znaczenie

W USA i na świecie nie tak dawno śmierć George’a Floyda wywołała protesty, które zainicjowały ruch “Black Lives Matters” – “Życie ludzi czarnoskórych ma znaczenie”. Po śmierci Joyce Echaquan, rdzennej kobiety z kanadyjskiego plemienia Manawan, manifestanci noszą transparenty „Indigenous Lives Matters” – „Życie rdzennej ludności ma znaczenie”.

W jednym i drugim przypadku pojedyncza śmierć wywołała lawinę przypominania bezprawia, zbrodni, aktów nienawiści, których nie można łatwo zapomnieć, gdyż zdarzają się cały czas, mimo że, zdawałoby się, tyle zostało już powiedziane,  łącznie z przeprosinami wygłaszanymi przez polityków.

Gdyby jednak nie ostatnia technologia smartfonów, oba przypadki, zarówno  Floyda jak i Echaquan pewnie zostałyby  przemilczane, tak jak tysiące innych. Joyce Echaquan zdołała nagrać swoje ostatnie chwile spędzone w szpitalu w leżącej w kanadyjskiej prowincji Quebec miejscowości Joliette. Trzydziestosiedmioletnia matka siedmiorga dzieci umarła otoczona nie opieką, jaką każdy człowiek spodziewa się otrzymać w szpitalu, lecz  lżona wyzwiskami typu – „bezdennie głupia” , „nadaje się tylko do seksu”,  „twoje dzieci muszą tobą pogardzać”. Gdy odmówiła morfiny, będąc na nią uczulona, została przywiązana do łóżka i podano jej ten środek na siłę.

Continue reading “Życie rdzennej ludności ma znaczenie”

Małe Anioły – czy tylko w Kolumbii?

O kontaktach między dziećmi a seniorami

Pandemia najbardziej dotknęła ludzi w podeszłym wieku, szczególnie tych przebywających w domach seniora, gdzie śmierć podczas pierwszej fali Covida zbierała bogate żniwo, nawet w krajach stawianych za przykład opieki socjalnej i medycznej,  jakim jest np. Szwecja.

W dalekiej i bliższej przeszłości w przeważającej mierze życie starszych osób nie było sielankowe – wystarczy poczytać powieści typu “Chłopi” Reymonta, czy międzynarodową literaturę współczesną i minionych wieków. Wprawdzie wtedy staruszkami zajmowały się na ogół rodziny, a nie jak obecnie „domy spokojnej starości”, lecz zapominamy, że jeszcze nie tak dawno świat nawiedzały potężne klęski głodu, więc na pewno brakowało funduszy na opiekę dla niedołężnych, starzejących się ludzi. W obecnych czasach nędzę udało się w znacznym stopniu zwalczyć (tylko 10 % światowej populacji cierpi głód), lecz czy taki stan rzeczy  pozytywnie wpływa na ostatnie lata człowieka?

Zdawałoby się, że im jesteśmy zamożniejsi tym lepiej nam się żyje na starość. Gdyby można jeszcze kupić brak samotności i miłość, wtedy rzeczywiście w naszych czasach „jesień życia” byłaby złota. A jednak przerażające komunikaty w mediach typu „nie zostawiajcie starszych ludzi przed szpitalami” świadczą o nasilającym się rozdzieleniu świata młodych od starych i o coraz częstszym braku kontaktu między dwoma, czy trzema pokoleniami, nawet jeśli starsza osoba mieszka z rodziną.

Pandemia dołożyła ciężaru do smutnych wiadomości ze świata. Jeśli jakiekolwiek optymistyczne się pojawiają, to giną w morzu tych tragicznych i codzienne karmienie się nimi może niejednego doprowadzić do ciężkiej depresji. Staram się wyłapywać te pozytywne i w moich poszukiwaniach „promyków dobra” natknęłam się na film dokumentalny zatytułowany „Little Angel of Columbia”  – „Mały anioł z Kolumbii.”

Continue reading “Małe Anioły – czy tylko w Kolumbii?”

Bereza Kartuska – czarna karta polskiej historii

Wśród horrorów II wojny światowej na pierwsze miejsce wybijają się hitlerowskie obozy koncentracyjne. Te pierwsze, utworzone na terenie Niemiec, początkowo nie były obozami zagłady, ale miały m. in. na celu odizolowanie i ukaranie oponentów władzy. Zdawałoby się, że tego typu obozy są już daleką, okrutną przeszłością, lecz niestety istnieją nadal, jak te przeznaczone dla osób LGBT w Czeczeni, dla muzułmanów w Chinach czy dla więźniów politycznych w Korei Północnej.

Każda władza autorytarna czy totalitarna dąży do „usunięcia” w mniej lub bardziej skuteczny sposób przeciwników. Autorytarny polski rząd lat trzydziestych się od niej nie różnił. Oprócz skazania oponentów politycznych w Procesie Brzeskim, 17 czerwca 1934 roku powstał dekret powołujący obozy odosobnienia, zaskakująco często nazywany wówczas „dekretem o obozach koncentracyjnych”, między innymi na łamach przedwojennej prasy.

Dekret o obozach koncentracyjnych (…) zdaje się być wyraźną zapowiedzią bezkompromisowego likwidowania dalszych bastionów parlamentaryzmu i dlatego witamy go z zadowoleniem. – „Gazeta Polska”

Continue reading “Bereza Kartuska – czarna karta polskiej historii”

„Two Spirit” („Podwójni duchem”) – osoby LGBT u północnoamerykańskich ludów rdzennych

Powrót północnoamerykańskich ludów rdzennych do dawnych zwyczajów traktowania osób LGBT, zanim biały człowiek narzucił im „chrześcijańskie normy”.

W wielu kulturach ludów rdzennych Ameryki Północnej, przed przybyciem Europejczyków, ludzie określani współcześnie jako LGBT byli nazywani „Two Spirit” czyli „podwójni duchem”. Uważano, że są oni obdarowani duchem mężczyzny i kobiety. W wielu przypadkach byli postrzegani jako trzecia płeć, bardzo szanowana i ceniona. Przez wiele lat niszczenia cywilizacji ludów rdzennych przez kolonizatorów, role „podwójnych duchem” zostały zdegradowane, a szacunek i cześć zastąpiono homofobią, która na przestrzeni wieków przybierała różne formy, niekiedy zbrodnicze.

Warto przypomnieć jak rdzenna ludność Ameryki Północnej, nazwana przez chrześcijańskich najeźdźców „prymitywną i pogańską”, traktowała i postrzegała ludzi o „podwójnym duchu”.

Continue reading “„Two Spirit” („Podwójni duchem”) – osoby LGBT u północnoamerykańskich ludów rdzennych”

Porozumienie Sierpniowe – na ile odmieniło oblicze „tej ziemi”

W 40. rocznicę wydarzeń, które tak szybko uległy zapomnieniu

Dwa sierpnie – a jakże odmienne. W sierpniu 1944 wybuchło Powstanie Warszawskie, a w sierpniu  1980  – strajk w Stoczni Gdańskiej, który rozpoczął niezwykły okres zwany Karnawałem Solidarności. Pierwszy sierpień przyniósł  ogromną klęskę – 200 tys. osób straciło życie. Sierpień 80 zakończył się Porozumieniem i – cytując Jana Pawła II – „odmienił oblicze tej ziemi”.

Cały świat uległ fascynacji polskim Sierpniem 80 i jego kontynuacją. Takiego Karnawału Solidarności nigdy nie było i pewnie nie będzie. Na pewno był jedynym takim w polskiej historii. To o nim powinny powstawać filmy, powieści, wiersze, pieśni, dzieła sztuki. To nim, my Polacy, powinniśmy chwalić się i być z niego dumni. Każdy kraj ma w swojej historii jakiś jej fragment, który cały czas jest przypominany i stawiany za wzór przyszłym pokoleniom. My mamy Solidarność. Tymczasem czy przeciętny Polak zna i czci ten niezwykły okres? Opluwany, zohydzony, oczerniany zamiast stać się naszą wizytówką, został wstydliwie schowany, a jeśli jest wspominany, to w sposób przekręcony, nieprawdziwy, zakłamany.

Continue reading “Porozumienie Sierpniowe – na ile odmieniło oblicze „tej ziemi””

Henryk Wujec – Wielki Człowiek

Henryka Wujca spotkałam dwa razy. Trzy lata temu poprosiłam go o udzielenie mi wywiadu – wtedy jeszcze nie myślałam o publikacji wywiadów z opozycjonistami w formie książki, tylko zbierałam materiały do powieści „Oporniki”, której tłem historycznym miały być lata 1976 – 1989.  Pan Henryk od razu wyraził zgodę na rozmowę, chociaż nie jestem znaną postacią w świecie literackim. Po prostu uważał, że nawet jednej osobie warto poświęcić czas, jeśli może jej przekazać swoją wiedzę i doświadczenia z tego najpiękniejszego okresu w historii Polski, kiedy oczy całego świata przypatrywały się naszej ojczyźnie z podziwem.

Umówiłam się z Panem Henrykiem w kawiarni. Zadzwonił do mnie, że spóźni się 10 minut.  Obok mnie siedziały przy stoliku dwie starsze panie i gdy dowiedziały się, że jestem umówiona z Henrykiem Wujcem, obie jednocześnie określiły mojego przyszłego rozmówcę – „o, to Wielki Człowiek!”

„Wielki Człowiek” pojawił się tak jak zapowiedział, jeszcze raz przepraszając za dziesięciominutowe spóźnienie. Zamówił kawę i ciastko. Gdy kelnerka go obsłużyła, upił łyk kawy, spojrzał na mnie, przekroił ciastko na pół i spytał z ujmującym uśmiechem: „zje pani razem ze mną? A potem dodał: „Kiedyś  w swojej torbie często nosiłem coś do jedzenia i zawsze znalazł się  ktoś, z kim mogłem się podzielić. Między innymi zdarzyło się to w stanie wojennym.”

Przytoczę tu fragment wywiadu, w którym Pan Henryk wspomina ten moment:

Continue reading “Henryk Wujec – Wielki Człowiek”

Sierpień 80– trzech z Lenina

 Stocznia im. Lenina, Huta im. Lenina, Kopalnia im. Lenina – pierwsze dwa zakłady –  dwa kolosy PRL-u znają prawie wszyscy Polacy po czterdziestce, natomiast Kopalnię im. Lenina, obecnie nosi nazwę Wesoła, pewnie tylko Ślązacy. Stocznia i Huta były to pomniki polskiej komuny zatrudniające dziesiątki tysięcy ludzi – Stocznia piętnaście tysięcy, Huta – trzydzieści osiem. W porównaniu z nimi Kopalnia to liliput z zaledwie dziewięcioma tysiącami pracowników. Te trzy zakłady łączyło imię wodza Rewolucji Październikowej i jak na czasy rewolucyjne przystało, pamiętnego Sierpnia’80, stanęły do walki o prawa robotników, o godność ludzką, o demokratyzację Polski.

Historia gorącego lata 1980 to nie tylko stocznia i Porozumienia Sierpniowe. To też lipcowe strajki, które zakończyły się umowami z władzą, a nie krwawymi represjami. To one stanowiły preludium Sierpnia, kiedy w szczytowym momencie w Polsce protestowało 700 zakładów – coś niebywałego w całej historii polskiego PRL-u.

Trzy lata temu zaczęłam przeprowadzać wywiady do książki „Zanim runął mur”, której wydanie planowałam na 40 rocznicę Porozumień Sierpniowych. Z powodu pandemii nie będzie hucznych obchodów tej rocznicy, lecz mam nadzieję, że uda się wydać tak ważną publikację, która na ponad 600. stronach zawiera wypowiedzi znanych opozycjonistów i działaczy Solidarności. Jest ich dwudziestu jeden – tyle samo, ile postulatów historycznego strajku i najważniejszego ze wszystkich porozumień, Porozumienia w Stoczni Gdańskiej. 

Wśród moich rozmówców znalazło się „trzech z Lenina”, czyli Jerzy Borowczak ze Stoczni Gdańskiej im. Lenina, Edward Nowak z Huty im. Lenina i Henryk Sikora z Kopalni im. Lenina.

Coraz mniej Polaków zna dobrze wydarzenia tamtych „gorących dni sierpniowych”, które doprowadziły do powstania Solidarności, potężnego, dziesięciomilionowego ruchu. To było nasze pierwsze polskie tak liczne powstanie narodowe, walczące tym razem nie orężem, ale zorganizowanymi, pokojowymi metodami. Powstanie zakończone zwycięstwem!

Continue reading “Sierpień 80– trzech z Lenina”

Pomniki, ale jakie?

Sierpień w polskiej historii kilka razy był gorący. Ten z 1944 roku, nie tylko gorący, ale wyjątkowo krwawy zawsze budzi moje kontrowersje. Chylę czoła przed powstańcami,  którzy poszli „w bój”, często bez broni i jakże dla wielu był to „bój ostatni”. Możliwe, że gdyby te straszne czasy przypadły na moją młodość, poszłabym razem z nimi. Kto wie, czy jednak, jako matka, nie zamknęłabym w pokoju rwących się do powstania syna lub córkę – tak zrobiła moja znajoma ze swoim synem i przez długie lata nie mógł jej tego wybaczyć. Ale przeżył.

Powstańcy  doczekali się pomnika. Tym co walczyli, na pewno on się należy, chociaż wolałabym, żeby nie przedstawiał prawie wyłącznie mężczyzn. Przecież w czasie powstania kobiety były sanitariuszkami, łączniczkami, walczyły z bronią w ręku, stanowiły ponad 60% stanu plutonu łączności kanałowej, działały w  służbach sabotażu, kwatermistrzostwa, informacji i propagandy.

 Udział dzieci w powstaniu upamiętnia Pomnik Małego Powstańca. To, że młodzi ludzie zostali wysłani przez głupich, żeby nie powiedzieć zbrodniczych dowódców na prawie pewną śmierć, na walkę z bardzo okrutnym, bezwzględnym, militarnie świetnie wyposażonym wrogiem, to jest dla mnie jeden z wielu nie do pogodzenia  aspektów Powstania Warszawskiego. Następnym – jak mogło dojść do uczestnictwa w nim dzieci. Co z tego, że głównie jako łączników, gdyż dowództwo dostało zakaz dawania im broni – zresztą sami powstańcy jej prawie nie mieli. Wyjątkiem był 11 letni Witold Modelski – „Warszawiak”, który przyszedł z własnym karabinem. Zdarzało się jednak, że dzieci brały udział w walkach wyposażone w butelki z benzyną.

Continue reading “Pomniki, ale jakie?”