Wybrani tylko nieliczni

Szczególnie emigranci mogą powiedzieć o sobie, że z niejednego pieca chleb jedli, a tyczy się to też wykonywanych zawodów. Gdy pomyślę,  czego  to ja na obczyźnie nie robiłam, to aż mi się w głowie kręci. Spróbuję sobie przypomnieć – opiekunka do dzieci, sprzątaczka, przedszkolanka, restaurator antyków, sprzedawczyni w galerii, malarka, fotograf, dekoratorka wnętrz, ogrodniczka,  opreator, reżyser, no i pisarka. Mam nadzieję, że z czasem będę mogła ten ostatni zawód określić jako jedyny, to znaczy taki, który daje mi wystarczająco dochodu, abym nic innego nie musiała robić. Kiedy to nastąpi? Są momenty zwątpienia – dlaczego zabrałam się za pisanie na poważnie tak późno?-  inni zaczynają jako nastolatki, a ja jestem  – co tu dużo ukrywać, po pięćdziesiątce. Pocieszam się, że dzięki temu mam o czym pisać, bo przeżyłam więcej, ale mimo wszystko patrzę z zazdrością na ludzi, którzy wiedzieli, czego chcą już od najmłodszych lat. Do takich należą moje córki , jedna historyk, a druga animator. Ale one przyjechały do Kanady jako małe dzieci i właściwie nie można zaliczyć je do grona emigrantek.  Czy wiele osób jest takich  jak ja, o niespełnionych marzeniach zawodowych? Rozglądam się dookoła i znajduję ich mnóstwo, nie tylko  wśród emigrantów. Jak to zmienić? Rzucić wszystko i “follow your dreams”, – tak jak w Alchemiku Coehlo? Jestem ciekawa, czy kiedyś mi się to uda, na razie idę w tym kierunku małymi kroczkami.

Advertisements

Miejsce do pisania

Miejsce do pisania

Z pozoru może być wszędzie, no może nie dosłownie wszędzie, ale przewaga mojej ostatniej pasji nad poprzednią dotyczy właśnie  też tego – doboru miejsca. Do fotografii dobierałam je bardzo starannie, musiały być nietypowe, z odpowiednim światłem , nastrojem. Aby się w nich znaleźć, czasami trzeba było przemierzyć na piechotę wiele kilometrów , wstać o piątej rano, kiedy jeszcze nie obudził się wiatr, a słońce dopiero zamierzało się wynurzyć . A obecnie? Też wstaję rano, aby przed pójściem do pracy złapać cenną godzinę , lecz nie muszę pakować aparatów i statywu,  ubierać się na gwałt  w terenowe ciuchy,   wystarczy przygotować sobie poranną kawę, owinąć się szlafrokiem, siąść na wysłużonej kanapie i otworzyć laptopa. Albo po pracy znowu go dopaść na chwilę  lub na parę godzin.

A jednak najlepiej mi się pisze w chatce w Rawdon, gdzie mogę oderwać wzrok od komputera, popatrzeć przez okno na kojącą wzrok  wiosenno – letnią zieloność lasu, jego wielobarwność jesienną lub zimową biel.  A w tej chwili  odrywam co rusz wzrok od komputera i wpatruje się w powolne płomienie trawiące kłodę drewna.  Cieszę się, że jest na świecie takie MIEJSCE, miejsce z marzeń, które daje mi natchnienie, radość, szczęście.

Dla wyjaśnienia – przez pięć dni mieszkam w wynajętym mieszkaniu w Montrealu, a na weekendy przyjeżdżam do małej chatki w lesie.

Grudzien 2012 088 copy

Moja kolejna książka

Z pozoru zwykłe obrazki namalowane przez prostą góralkę. Chowane na dno rzeźbionej skrzyni, aby nikt ich nie zobaczył, nikt się nie domyślił, nie dociekał. Co one przedstawiają, że są  tak strzeżone?  Ukryte myśli, niespełnione marzenia? A może wielką tajemnicę, której Hela nie może nikomu powierzyć? Czy można spuścić na przeszłość ciężkie wieko, zamknąć je i udawać, że zgubiło się klucz?  Borykanie się z losem jest naszym przeznaczeniem, ale nie zawsze  musi być bolesne. Bohaterowie książki odnajdują swoje drogi, malowanki na szkle są wyjęte ze skrzyni, a ich do tej pory ukryte znaczenie zostaje wyjawnione. Osadzona w czasach współczesnych powieść, której akcja toczy się w Poznaniu, w Zakopanem i Murzasichlu opowiada o losach ludzi z różnych grup społecznych i wiekowych.  Samotni lub w związkach, przeżywający tragedie i chwile szczęścia, szukają zawiłymi drogami miłości, odnajdując ją lub świadomie odrzucając

No i wreszcie zaczęłam pisać …

“I am a late bloomer” – Tak powiedział jeden z reżyserów przy odbieraniu Oskara. Mogę to samo powiedzieć o moim pisaniu – “zakwitłam późno”. Moje życie było zawsze wypełnione pasjami; biologią, fotografią, malarstwem, dekoracją wnętrz, filmowaniem, narciarstwem, jazdą konną,  a pomiędzy nimi gdzieś przewijało się pisanie, wzmożone w ostatnich latach i sfinalizowane w postaci dwóch książek, wydanych w  grudniu 2011. Mało i dużo. Na pewno będzie więcej. “Malowanki na szkle”, następna powieść jest już prawie ukończona.Mam nadzieję, że będę mogła zaanonsować jej wydanie jeszcze w 2012 roku.