Spotkania z Kulturą Paryską

Spotkania z Kulturą Paryską 

Był rok 1977, Szwecja, Sztokholm, pobyt na tzw. saksach. Wieczorami nie było co czytać i zaszłyśmy z siostrą do polskiej biblioteki. Uroczy jej właściciel, Pan Sowa, odkrył przed nami zupełnie nieznany świat – Solżenicyna, Kisielewskiego, Orwella i oczywiście tomiki książek oprawionych w szarą okładkę z napisem – Instytut Literacki – Paryż. I tak się zaczęło zarywanie nocy.

Chodziłam jak obłąkana, nadrabiając zaległości kilku lat (miałam wtedy dziewiętnaście) w zatrważająco przyspieszonym tempie.  O niczym innym nie potrafiłam myśleć i gdy pan Sowa zaproponował mi, że mogę zawieźć do Polski kilka książek, łącznie z ukochanym Archipelagiem, uściskałam go z radości.

Te kilka książek to był ….pełen plecak – waga 50kg i dwie duże torby – wagi lżejszej, gdyż oprócz książek miałam w nich trochę ubrań.  Czy zdawałam sobie sprawę, na co się narażam? Chyba tak, ale nie zaprzątałam sobie tym głowy. Koniecznie chciałam podzielić się swoimi „nowymi odkryciami” z przyjaciółmi, a przede wszystkim z moim chłopakiem, które wtedy lekko komunizował. Po wyjściu z promu, zataczając się pod ciężarem, podeszłam do celniczki, a ona kazała mi otworzyć jedną torbę.  Uratował mnie …smród. Lub przykry zapach, jak to woli, niepranej bielizny, przykrywającej moje ukochane Kultury Paryskie. Delikatna urzędniczka skrzywiła się i kazała mi zamknąć torbę.

                – Czy mam otworzyć plecak? – do tej pory nie wiem, dlaczego zadałam to pytanie. Z przekory? A może by zrobić wrażenie zupełnie niewinnej istoty?

– Nie, dziękuję, możesz już iść. –  Przeszłam przez bramkę i nagle nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Kolana się ugięły i runęłam na przysłowiowy pysk. Jakiś jegomość podbiegł do mnie, usiłując mnie podnieść, lecz nie dał rady. Schwycił w końcu za placek i krzyknął na całe gardło – Dziecko, co ty w nim masz?!

Przyjaciele z Młodej Polski rzucili się na mój towar i krążył on po całym Poznaniu.  A potem okres Solidarności obfitował w najróżniejsze „zakazane” dzieła literackie, którymi karmiłam się niemalże codziennie. Wyjechałam z Polski, komuna upadła i już nigdy do Kultur nie zajrzałam. Minęło tyle lat, ponad dwadzieścia, siedzę u znajomych, którzy użyczają mi swojej gościny raz w tygodniu, kiedy przyjeżdżam do Montrealu. I co znalazłam u nich na półkach? Szare grzbiety z charakterystycznymi poprzecznymi kreskami obramującymi tytuły!

Rzuciłam się na nie jak za tamtych, dawnych lat. Niestety, tematy, tak kiedyś fascynujące, przybladły lub po prostu nudzą. Natrafiłam jednak na perełkę. Wacław Zbyszewski – Zagubieni romantycy i inni. – Felietony jeszcze z lat pięćdziesiątych, a najwięcej z siedemdziesiątych. Wszystkie tak współczesne! Oto co pisze o pisaniu:

Polscy pisarze są bez szans

„Doskonali dżokeje nigdy nie wygrają Derby na złych koniach. Byli i zapewne są doskonali polscy pisarze. Ale Polska jest złym koniem, który nie tylko uniemożliwia im zwycięstwo, lecz nawet miejsce w czołówce. To wierutna bzdura, że sława autora zależy od jego talentu. Decyduje przede wszystkim jego – temat. Rasowy literat pisze o rzeczach, które zna naprawdę, które czuje, czyli o własnym kraju. A świat interesuje się potężnymi, przodującymi krajami.” – i potem Zbyszewski wymienia liczne przykłady, bardzo przekonująco podbudowujące jego teorię.

Postanowiłam, że akcja mojej następnej książki będzie w Meksyku – zaczyna dobijać do czołówki najbardziej rozwiniętych państw. A może wystarczy „sława miejscowa”? I tej jeszcze nie mam, chociaż jako fotograf, podczas mojej wystawy, ktoś zaanonsował mnie – „locally well known photographer”. Lepiej „locally” niż wcale. Chociaż kto wie, może kiedyś??? Albo wkrótce??? Marzyć zawsze można.

Dodaję, że właściwie nawet nie mam co marzyć, bo jestem przepadkiem beznadziejnym, który już żadnego kraju dobrze nie zna. Ani Polski, ani Kanady. A z tym Meksykiem to nie żart. Właśnie tam jadę za trzy tygodnie, do domu, który kupiliśmy 3 lata temu… ale to już odrębna historia.

  

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s