Dawajtie gawarit…

Dawajtie gawarit drug drugu komplimenty…

 Tak śpiewał mój ulubiony bard, Bułat Okudżawa. Do tego stopnia ulubiony, że jego Modlitwę umieściłam w swojej debiutanckiej powieści – Żółta sukienka. Ale wracając do mówienie sobie komplementów. Niedawno w księgarni polskiej w Montrealu miałam spotkanie, które z założenia nie miało być spotkaniem, tylko podpisywaniem książek. A jednak zebrała się grupa ludzi i wywiązała się  dyskusja na temat arystokracji. We wspomnieniach bohaterów „W jednej walizce” – mojej książki – albumie o polskiej arystokracji na emigracji w Kanadzie, przejawia się motyw surowego wychowania dzieci. Przybyli do księgarni różnili się wiekiem – od lat 40-stu do 60-ciu, lecz wszyscy mieli podobne do arystokracji wspomnienia z dzieciństwa – nie rozpieszczano nas komplementami, karcono, wymagano. Chwalenie się swoimi osiągnięciami uznawano za próżność, przeglądanie się w lustrze – za narcyzm – „zaraz diabła zobaczysz” – tak mnie straszyła mama, pewność siebie – za samochwalstwo. Nie słyszało się słów – „śliczna, mądra, fantastycznie się uczy, jesteśmy dumni”. Owszem, szeptano to sobie między dorosłymi, tak, aby dzieci nie słyszały. Natomiast niezadowolenie z pociech wypowiadano głośno. Jaki to przyniosło efekt? Mój eks mąż zapytany w Kanandzie „czy zna angielski” odpowiadał – „nie znam francuskiego”. Pokazując portfolio fotograficzne moim przyszłym klientom, nie mogłam się nadziwić, dlaczego tak długo je oglądają, kiedy tam nic specjalnego nie ma.  Na komplementy, zamiast odpowiadać, „dziękuję, miło mi” zaprzeczałam, że to nieprawda. Mogłabym mnożyć w nieskończoność przykłady mojego ”skromnego zachowania”, które do niczego pozytywnego nie doprowadziło.

Moja przyjaciółka (nazwijmy ją Elka) utworzyła taką maksymę – „Chcesz dostać depresji, zadzwoń do własnej matki”.  Jej matka, tak jak wiele innych Polek była i jest wyjątkowo krytyczna. Przy każdym z nią spotkaniu przyjaciółka słyszy całą gamę niemiłych określeń – „a że gruba, nic w życiu nie zdziałała, a córka sąsiadów właśnie zrobiła doktorat, a ona zawsze była do niczego.”  Elka słucha na ogół tych „przemiłych” uwag w milczeniu, ale raz nie wytrzymała.

– Mamo, za każdym razem, kiedy cię widzę, słyszę tylko krytykę. Inni, nawet obcy ludzie, potrafią powiedzieć coś pozytywnego na mój temat.

– Dziecko, a któż ci powie słowa prawdy, jak nie własna matka? – taka była odpowiedź kochającej rodzicielki.

Przypomina mi się opowiadanie jednej z arystokratek, która czuwała przy umierającej matce. Dogorywająca kobieta, tuż przed śmiercią spojrzała w miarę przytomnie na córkę i wyszeptała ostatnie swoje słowa – „jesteś za gruba, powinnaś schudnąć”.

A jakimi rodzicami jesteśmy my, nie arystokraci, nie wojenne pokolenie. Czy mówimy swoim dzieciom komplementy? Czy potrafimy przekazać krytykę, jeśli zachodzi taka potrzeba, w miły, pełen miłości sposób? Nie z krzykami, wyzwiskami, czy z pozoru dobrze ukrytym jadem, tylko zaczynając od słów – dziecko, jesteś dobre i kochane, dumni jesteśmy z tego i owego, ale jest kilka rzeczy, lub jedna, którą powinieneś zmienić.

Pamiętam tylko jedną taką rozmowę ze swoją matką. Do tego stopnia wryła mi się w moją pamięć, że potrafię ją, po tylu latach przytoczyć w całości. Te miłe słowa na początku wywarły na mnie tak wielkie wrażenie, że następująca po nich krytyka nie była wcale bolesna. Starałam się o tej rozmowie pamiętać, gdy sączyłam „smrodek dydaktycny” – jak to określał Wańkowicz, swoim córkom.

-Dawajtie gawarit drug drugu komplimenty. – zaśpiewałam to mojej koleżance.

– Wiesz, ty masz rację. Ja mojemu w ogóle ich nie mówię. Może powinnam?  – O nie, z łóżka mnie nie wypuści. – dodała z przestrachem.

Advertisements

4 thoughts on “Dawajtie gawarit…

  1. Myślę, że mocno
    upraszczasz. Znani arystokraci złożyli piękne świadectwo swojego wychowania, poza tym to było bardzo zdrowe wychowanie bo oni i tak widzieli ile mają w porównaniu do innych ludzi, często to były po prostu olbrzymie fortuny, gdyby nie wbijano im do głowy, że mają być skromni, byliby po prostu nie do zniesienia. A tak wielu z nich dysponując olbrzymimi majątkami potrafiło zrobić z nich pożytek dla innych ludzi.
    Zresztą inaczej funkcjonuje człowiek wychowywany na uczciwego w otoczeniu ludzi uczciwych, a inaczej, kiedy widzi, że wszyscy inni kradną – to takie drugie uproszczenie, mające odzwierciedlić, jak bardzo czasy się zmieniły.

  2. W swoim tekście nie krytykuję metod wychowania arystokratów, ani nie neguję ich zasług. W mojej książce podkreślam właśnie te dodatnie cechy. Pisałam o mówieniu komplementów i stosowania marchewki i kija a nie samego kija.

  3. A mnie Mama dużo chwaliła, a i tak komplementów nie potrafię przyjmować i zamiast za nie podziękować, to się tłumaczę i w dodatku nie rzadko kiedy w nie wierzę 🙂 I właściwie, dopiero Mąż zwrócił mi uwagę, że właśnie tak reaguję. Dlaczego? Bo za wzór miałam moją Mamę?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s