Polak, Niemiec, Żyd

 

Było to tuż po naszym (ja, mąż, dwie córki) przyjeździe do Kanady. Nie mieliśmy jeszcze znajomych wśród Polonii, lecz zapoznaliśmy trochę Kanadyjczyków, należących na ogół do pierwszego pokolenia emigrantów, przybyłych z różnych krajów europejskich. Pewnego wieczoru zaprosiliśmy na kolację małżeństwo – ona, Niemka, on amerykański Żyd. Początkowo, mając na względzie odwieczną niechęć polsko-żydowsko-niemiecką, poruszaliśmy „bezpieczne” tematy, omijając ogromnym łukiem II Wojnę Światową. Niestety, wkrótce, nie pamiętam, kto to zaczął, ale zdryfowaliśmy na tory, których należało za wszelką cenę unikać.

Gdyby spotkanie miało miejsce w Polsce, najprawdopodobniej doszłoby do burzliwej wymiany poglądów z wzajemnym oskarżaniem się. Tymczasem, podczas owego, kanadyjskiego wieczoru, Niemka wyliczała przewinienia swoich rodaków, Żyd swoich i nam nie pozostawało nic innego, tylko też przyłączyć się do ogólnej krytyki, nadmieniając, że i Polacy nie byli narodem świętych i w dziejach historii mieli na sumieniu to i owo.  Tak sobie zbiorowo ponarzekaliśmy, a potem kurtuazyjnie Niemka z Żydem zaczęli zaprzeczać naszym wywodom, wyszczególniając rozliczne pozytywne polskie cechy, wyrażając się z podziwem o bohaterstwie i męstwie Polaków, wymieniając sprawiedliwych, ratujących Żydów w czasie wojny . Zrobiło się nam niezmiernie miło i my z kolei zaczęliśmy wspominać wybitnych Żydów Polaków, którzy włożyli tak duży wkład w rozwój polskiej kultury i nauki. Oczywiście pochwaliliśmy też zdyscyplinowany naród niemiecki i ich olbrzymi dorobek w niezliczonych dziedzinach. I tak się komplementowaliśmy nawzajem, aż atmosfera z  ciepłej zrobiła się wręcz gorąca. Wino szumiało już nam dobrze w głowach, wznosiliśmy okrzyki „na zdrowie, za przyjaźń, za miłość między narodami”, i już nie pamiętam, jakie jeszcze, ale wszystkie miały bardzo szlachetną wymowę.  Rozstaliśmy się ściskając się i całując z iście słowiańską wylewnością.

Następnego dnia, z lekkim kacem, przy porannej kawie omawiałam ze swoim mężem szczegóły owego spotkania.

– Gdyby to było w Polsce, a nie w Kanadzie, to pewnie Żyd oskarżałby Polaków i Niemców, Polacy – Żydów i Niemców, a Niemiec zacząłby temat polskiego antysemityzmu, aby się trochę wybronić, a potem wywodziłby się szeroko, jak to Izrael traktuje Palestyńczyków.  W tej drugiej wersji wszystkie strony miałyby tyle samo racji, co w pierwszej, tylko nie skończyłoby się to tak sielankowo. Byłyby wrzaski i kłótnie, posypałyby się wyzwiska i kto wie, czy nie doszłoby do rękoczynów.  – doszliśmy do takiej konkluzji.

Pamiętne spotkanie miało miejsce w 1990 roku. Minęło tyle lat. Czy w 2013 roku, w Polsce mogłoby przebiec tak, jak w tym pierwszym, kanadyjskim wariancie?

Advertisements

2 thoughts on “Polak, Niemiec, Żyd

  1. Myślę, że mogłoby. Wszystko zależy od tego na jakiego Polaka, Żyda i Niemca by trafiło 🙂 Tak jak w czasie wojny byli dobrzy i źli Polacy (tak samo Niemcy i Żydzi), tak i teraz na różnych można trafić. Chociaż myślę, że do tematu II wojny podchodzi się teraz spokojniej i z większą wyrozumiałością

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s