Najlepszy sposób na tolerancję

 

Z tą tolerancją u mnie to różnie bywało. Wyrosłam w atmosferze krytycznego nastawienia do świata, nic więc dziwnego, że nie przytulałam go do serca z miłością. Lektura Cronina „Kluczy królestwa” wstrząsnęła moim piętnastoletnim ograniczonym jestestwem. Opisana w książce nienawiść pomiędzy katolikami i protestantami, która doprowadza do śmierci rodziców głównego bohatera wywarła na mnie takie wrażenie, że już na zawsze postanowiłam być tolerancyjna. Czy dotrzymałam słowa? Niestety skrajne poglądy towarzyszyły mi jeszcze przez kilka lat. Nienawidziłam komuny i na to konto wszystkich bez wyjątku komunistów miałam ochotę wieszać na latarniach.  A potem był wyjazd do Kanady, moje dzieci i ja razem z nimi poznawaliśmy różne nacje świata. I niezależnie od koloru skóry i wyznania znajdowaliśmy wśród nich ludzi o wielkim sercu. Nie mogliśmy powiedzieć nic złego na Żydów – no bo przecież Samuel, lekarz, pomógł nam w trudnym okresie naszego życia, – na Murzynów, bo przecież to byli najlepsi przyjaciele naszych dzieci, Koreańczyków – bo przecież…. I tak można było mnożyć bez końca.  Już dawno doszłam do wniosku, że uogólniane do niczego dobrego nie prowadzi, trzeba patrzyć na ludzi indywidualnie, a nie zbiorowo.

Od kilku miesięcy wraz z Mariuszem prowadzę mini pensjonat w Meridzie, stolicy Jukatanu. Nazwałam nasz dom szumnie pensjonatem, ale to są zaledwie dwa pokoje do wynajęcia. Do tej pory przewinęło się  przez nie około 40 osób, a wśród nich Amerykanie, Anglicy, Niemcy, Meksykanie, Australijczycy, Rosjanie, Polacy, Kanadyjczycy – o różnym kolorze skóry, różnych wyznaniach i orientacjach seksualnych. Poznaliśmy ich na co dzień, bardzo szybko nawiązując z nimi bezpośredni kontakt i nawet, gdybyśmy mieli skrajne poglądy, nie możemy ich okazać, bo przecież ci ludzie to są nasi klienci na wakacjach i mają odpocząć,  a nie  wytaczać armaty w obronie swoich poglądów.

I tak sącząc kawkę czy winko milutko gawędzimy sobie z parami homoseksualistów, ze Świadkami Jehowy, z muzułmanami i Żydami,  z wierzącymi i niewierzącymi, z patriotami amerykańskimi i z tymi krytycznie nastawionymi do polityki USA. Wypytujemy ich o poglądy na świat,  a jeśli są odmienne od naszych, zupełnie nam to nie przeszkadza. Osobiście najbardziej podobały  mi się pary gejów. Idealni goście, schludni, uprzejmi, delikatni, ciekawi świata. Co oczywiście nie oznacza, że wszyscy homoseksualiści są tacy, ale „naszych” tak właśnie odebrałam i zgadzam się z teorią Melanie, Kanadyjki, jednej z naszych klientek, że każda kobieta powinna mieć przyjaciela geja.  

Nie obchodzą mnie ideologia gender, czy hasła – Żydzi rządzą światem, odsuwam na bok wszystkie skrajne przekonania, które uogólniają.  Nie zgadzam się też z panią Agnieszką Holland, że Polska to zaścianek i Polacy to sami anarchiści. Patrzę na ludzi indywidualnie, a nie zbiorowo, a spotkania pod meksykańskim niebem na pewno mi w tym pomagają. Zatem zapraszam do Casa de Ambar wszystkich, którzy zdzierają sobie języki i pióra na sianiu nienawistnych haseł – siądźmy przy stole na werandzie i polubmy siebie, mimo naszych różnic poglądowych. Zacznijmy rozmawiać na tematy, które nas łączą, a nie dzielą i na pewno znajdziemy ich dużo. Zgodzimy się, że miłość, wino i śpiew są najważniejsze, a reszta to furda, jak mawiał Pan Zagłoba. 

Image

Advertisements

2 thoughts on “Najlepszy sposób na tolerancję

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s