Kresowa opowieść “Michał” i “Julia” Edwarda Łysiaka

kresowa_opowiesc_Michal_plakat kresowa_opowiesc_Julia_plakat

„ Tu, na tej ziemi Polacy, Żydzi, Ukraińcy i Ormianie żyją.  Mieszkają obok siebie, lubią się, taj i nie lubią, ale mur jakby między nimi jest. Nasz Pan go nie postawił, królu ty mój. Mury zbudowali my same” – tymi słowami Edward Jakubowski przemówił do wnuka Michała.

Jakże trafne były jego słowa, opisujące egzystencję czterech narodowości od wieków żyjących obok siebie w przecudownej, lecz też niełatwej do życia krainie zwanej Pokuciem. O jej historii, zaczynającej się od Kazimierza Wielkiego, który te tereny wcielił do Polski dowiadujemy się już na początku „Michała” – pierwszego tomu „Kresowej opowieści” Edwarda Łysiaka. Nazwy: Czeremosz, Huculi, połoniny są mi znane z pieśni czy z obrazów polskich mistrzów okresu Młodej Polski. I na tym moja wiedza się urywa. Lektura „Michała” bardzo dokładnie wprowadza czytelnika w tę mało znaną dla mnie i pewnie dla wielu Polaków krainę, która przez wiele wieków do nas należała, chociaż polska ludność stanowiła zaledwie jej mały odsetek.

Przerzucając pierwsze karty Michała przechadzamy się z jednej miejscowości do drugiej, spotykając ich mieszkańców, zajętych swoimi codziennymi czynnościami. Niektórzy od razu wzbudzają sympatię, a inni z kolei niepokój. Przecież wiadomo, jakie były reperkusje budzenia się świadomości narodowej Ukraińców w tym okresie.  A akcja książki zaczyna się wprawdzie w 1930 roku, kiedy główni bohaterowie są jeszcze bardzo młodzi, ale można już wyczuć, że niedługo…

Na razie bawią się razem – Żyd – Izaak, Polacy – Michał i Grzegorz, Ukraińcy – Roman, Fedor i Stiepan. Lecz jakże szybko zaczyna wyrastać pomiędzy nimi mur – ten sam, o którym wspomina dziadek Jakubowski.  Na Pokuciu napięcie wzmaga się. Ludzie zaczynają wrogo na siebie spoglądać, a złowieszcza fala ukraińskiego nacjonalizmu rozlewa się zagarniając coraz większe grupy ludzi.

„Michał” to powieść wielowątkowa.  Czytelnik znajdzie w niej wszystko – ciekawą, przejmującą, okrutną historię tych ziem, na której tle odgrywają się ludzkie dramaty. Opisy przyrody, zwyczajów, religii, całe teksty pieśni w języku ukraińskim i polskim są kopalnią wiedzy o terenach znanych nam jedynie z literatury czy z opowiadań dziadków.  Przez lata wojny i komunizmu ta kraina została odgrodzona potężnym murem.  Dopiero od czasu odzyskania przez Polskę wolności wzrosło zainteresowanie tak skomplikowaną historią Kresów. Autor w „Michale” poradził sobie znakomicie z przybliżeniem jej czytelnikowi.  Początkowo gubiłam się w imionach i nazwiskach bohaterów i z trudem śledziłam ich burzliwe losy. Zastanawiałam się nawet, czy nie można by było zmniejszyć ich liczby. A jednak złożoność historii tej ziemi jest tak duża, że nie sposób jej opowiedzieć fragmentarycznie. Zwłaszcza, że tworzą ją ludzie, którzy żyjąc obok siebie tak różnią się narodowością , wyznaniem , obyczajami.   Gdy nadchodzi zawierucha wojenna wyłaniają się z nich zaślepieni nacjonalizmem okrutni mordercy i bohaterowie, którzy z narażeniem życia ratują innych.

Nie ma w tej książce biernych postaci, które jedynie przypatrują się z daleka zawirowaniom wojennym. Każda z nich musi wziąć w nich udział, chociaż nie raz jest w nie wepchnięta z czystego przypadku.  Michał – główny bohater zostaje zaangażowany w niezwykle niebezpieczną misję, której reperkusje będzie odczuwał nawet po wojnie, kiedy wreszcie powróci do swojej ukochanej żony Julii.

Akcja „Julii” rozgrywa się na przestrzeni lat tuż powojennych aż do współczesnych. Zdawałoby się, że w porównaniu do tak okrutnych czasów akcji „Michała”, można będzie wreszcie odetchnąć z ulgą i spokojnie prześledzić losy bohaterów. A jednak rany zadane na duszy ludzi, którzy tyle przecierpieli nie goją się tak szybko. Prześladuje ich zagmatwana przeszłość. Dodatkowe napięcie buduje wątek kryminalny, który sprowadza czytelnika z powrotem na Pokucie, do współczesnej Ukrainy. Czy tak bardzo zmienionej od czasów wojny?

„Michał” i „Julia” – dwa tomy opowieści kresowej nadawałyby się świetnie na scenariusz filmu Wojciecha Smarzowskiego, reżysera, który podejmuje tematy niezwykle powikłane i odkrywa mało znane karty polskiej historii, w której nie ma czarno – białych zachowań i rozwiązań.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s